Wczoraj w Krakowie miał miejsce Salon Win Chorwackich, na którym kilkudziesięciu producentów wina z Chorwacji przedstawiało swoje butelki do oceny polskich konsumentów. Niestety z Poznania do Krakowa jest rzadko po drodze, więc nie mogłem pojawić się na tym wydarzeniu, jednak organizatorzy postanowili temu zaradzić i przesłali mi do degustacji 6 butelek, który były prezentowane podczas Salonu.
Chyba jak każdy fascynat wina lubię butelki mniej typowe i mnie znane, tak właśnie jest z winami chorwackimi. Mało tych wina jest w Polsce dostępnych i raczej kojarzą się z winami urlopowymi, niż z winami, za które warto wydać pieniądze nie będąc w wakacyjnym nastroju. Tym chętniej zacząłem otwierać przesłane mi butelki.

Zacząłem od Rieslinga (zwanego w Chorwacji Rajnski Rizling) od Ivan Velikanović - było źle, żeby nie powiedzieć, że paskudnie. W nosie zaatakowała kiszona kapusta i coś jakby zepsuta lekko brzoskwinia. W ustach kwasowość wykręcała moją twarz, a finisz składał się z samego gorzkiego grejpfruta. Dałem winu 24 godziny, ale niestety nic się nie zmieniło. Pomyślałem, że może trafiła mi się jakaś zepsuta butelka i z nadziejami sięgnąłem po drugą butelkę.
Padło na Malvaziję Rossi z 2011, tutaj znowu redukcyjne akcenty, jednak dominuje cytrusowa świeżość - jest lepiej, ale nie jest dobrze, bo w ustach owocowy banał i mocny alkohol (13,7%). Może miałem zbyt wygorowane oczeiwania po napisie "Limited Edition" na edykiecie?
Po dwóch białych niewypałach sięgnąłem po butelkę Miraz Syrah 2009. Płaski, sztuczny owoc, zarówno w nosie jak i w ustach. Po chwili pojawiło się trochę nut tytoniowych i przyprawowych ale nie ratowały ogółu sytuacji. Taniny i kwasowość niezintegrowane oraz posmak acetonu przelały czarę goryczy.
Czyżbym miał pecha? Maciej Nowicki był na krakowskiej degustacji i chyba wyszedł zadowolony. Mariusz też nie narzekał na chorwacką słodycz. Maciej i Kuba też zachwalają.
Zostały jeszcze trzy butelki do spróbowania, chociaż moje nadzieje na dobre butelki dsą coraz mniejsze.









4 komentarze:
a ja dostałem 12 :)
Część już jest na blogu, niektóre dopiero będą. I rzeczywiście jakoś u nas było lepiej, wręcz zaskakująco dobrze. Ale też mieliśmy bardziej typowe szczepy dla Chorwatów - może dlatego!
My z Krzyśkiem (i ponownie Maćkiem Nowickim, który wpada w gościnę degustować razem z nami) popróbujemy w poniedziałek. Ze względu na wystarczającą ilość osób, odstrzelimy wszystkie 6 :) Mam nadzieję, że będzie lepiej!
Życzę, żeby było lepiej! Ja już jestem po kolejnych dwóch butelkach i nadal słabo niestety.
No i było 50/50...inna sprawa że to były wina od zupełnie innych producentów...poza jednym.
DK Traminer w porównanniu z DK Pinot crni (zważywszy na Twój opis) wydaje się być nienajgorszy :)
Pozdrawiam,
Maciej Nowicki
Prześlij komentarz
Masz inną opinię? Myślisz podobnie? Będę wdzięczny za komentarz